Wysokie Taury, czyli wreszcie jesteśmy na urlopie

Wysokie Taury nie były naszym „pierwszym wyborem” na urlop. Właściwie to miały być jedynie „stacją przekaźnikową” w drodze w Dolomity. Mieliśmy się w nich ponownie pojawić w II połowie czerwca na okoliczność Lavaredo Ultra Trail. Zachwyty nad Dolomitami, które odwiedziliśmy w 2018 roku znajdziecie tutaj <link>.
I dopiero z końcem sierpnia (przekładając urlop kilkakrotnie) spakowani po sam prawie dach (ładując do środka dwa rowery szosowe) dotarliśmy właśnie tutaj – do Karyntii. Dokładnie do maleńkiego miasteczka Mallnitz, z którego droga wiedzie tylko w dół. W górę wiodą jedynie szlaki. Jest też opcja trzecia – pociągiem w tunel. W każdym razie z Mallnitz wyjeżdża się tą samą drogą, którą się tu przyjechało.

Pogoda lekko jedynie weryfikuje nasze przemierzanie szlaków

A uwierzcie, że doświadczyliśmy tu już nawet zimy. Na szlakach mijamy więcej krów niż ludzi, co w obecnej sytuacji i „społecznego dystansu” jest nawet wskazane. Ważne, aby w plecaku znalazły się ubrania „na wszelki wypadek”. Już najstarsi górale mówili, żeby bez membrany w góry nie wychodzić 😉 i z tą ludową mądrością nie polemizujemy.

Dokoła nas cudowna natura i zachwycające góry. Ale i inżynieria ( a zatem i kultura w najszerszym jej znaczeniu) też godna podziwu. Jest tutaj jedna z większych tam i trasa samochodowa przecinająca przełęcz na ponad 2 500 m n.p.m (Großglockner Hochalpenstraße).

I każdego dnia masa przygód

Dziś, a jest to nas dzień trzeci. Od szybkiej porannej weryfikacji planów po zobaczeniu kotłującego się „zimowego zła” na szczycie, który mieliśmy zdobyć (3096 m n.p.m), przez krowy i walczące między sobą byki jakieś 30 cm od naszego auta na wąskiej alpejskiej drodze, przez zimową scenerię w schronisku (Hagener Hütte – 2446 m n.p.m) na granicy Karyntii z Salzburgiem i spotkaniu tamże koleżanki ze studiów (pozdrowienia dla Karoliny – to już 15 lat) na przebitej oponie przy prędkości prawie 55 km/h na popołudniowej przejażdżce (na szczęście półtora kilometra od domu) skończywszy.

A wieczorem znowu zasiądziemy nad mapą i poszukamy możliwości na kolejną przygodę z górami. Pozostajemy w kontakcie..